Kazuhiko Sawada

JAPOŃSCY ZNAJOMI BRONISŁAWA PIŁSUDSKIEGO

1. Futabatei Shimei

Po okresie sachalińskim od początku października 1905 roku do 3 sierpnia 1906 roku (nie licząc półtoramiesięcznego pobytu na południowym Sachalinie raz Władywostoku) Bronisław Piłsudski przebywał w Japonii. Odwiedził tu miasta: Hakodate, Kobe, Tokio, Jokohama i Nagasaki. Krąg jego japońskich znajomych był bardzo szeroki. Byli wśród nich zarówno rosyjscy i chińscy rewolucjoniści, wpływowe osoby japońskiego świata polityki, socjaliści, jak i zwolennicy sił prawicowych, pisarze, dziennikarze i pedagodzy, w tym rusycyści, aktywistki Ruchu Kobiet, muzycy oraz etnografowie badający ajnoski naród.


Można powiedzieć, że Japonia była pierwszym łykiem wolności dla ludzi powracających z Syberii i sachalińskiej katorgi. Ośmiomiesięczny pobyt Piłsudskiego w Japonii nie był wyjątkowy. Najprawdopodobniej otrzymał tutaj duże wsparcie i materialne, i duchowe. Znamy około 80 nazwisk jego japońskich znajomych - i tych słynnych, i tych całkiem nieznanych. W sporządzonych przeze mnie notatkach „Japońscy znajomi Bronisława Piłsudskiego” chciałbym opowiedzieć o pewnych Japończykach, którzy odegrali dużą rolę w życiu polskiego badacza.

Na pierwszym miejscu trzeba wymienić Futabatei Shimei; pod tym pseudonimem kryje się pisarz Hasegawa Tatsunosuke (1864-1909), który zapoczątkował w literaturze japońskiej realizm krytyczny, twórca współczesnego języka literackiego. Poza tym Futabatei Shimei był jednym z pierwszych japońskich rusycystów i tłumaczy literatury rosyjskiej. Studiował język rosyjski na w Katedrze Filologii Rosyjskiej w tokijskiej Szkole Języków Obcych, gdzie rozpoczął naukę w 1881 roku. Traktat rosyjsko-japoński z 1875 roku, przewidujący zamianę Sachalinu na Wyspy Kurylskie wywołał oburzenie młodego Hasegawy, który postanowił nauczyć się rosyjskiego, aby w przyszłości podejmować działania przeciwko wrogiej Rosji. Tak się jednak złożyło, że język stał się narzędziem wprowadzającym go w zawiły świat literatury rosyjskiej. W drugiej połowie lat 80-tych Ftabatei debiutuje jako pisarz i tłumacz. Warto przytoczyć napisaną pod silnym wpływem literatury rosyjskiej w latach 1887-89 powieść pt. Pływający obłok, uważaną za jedną z pierwszych japońskich powieści realistycznych. W 1888 roku Ftabatei publikuje przekłady opowiadań Widzenie (z Zapisków myśliwego) i Trzy spotkania I. S. Turgieniewa. Obrazy przyrody w Widzeniu pełne zachwytu rosyjskimi lasami wywarły ogromne wrażenie na młodych japońskich czytelnikach z entuzjazmem przyjmujących literackie nowości. Były to ważne lekcje dla pisarzy młodego pokolenia, którzy stworzyli w literaturze japońskiej szkołę naturalizmu. W późniejszym okresie Ftabatei dokonał wielu znakomitych przekładów utworów Gogola, L. N. Tołstoja, Garszyna, Andriejewa, Gorkiego.

Chociaż dla Futabatei najważniejsza w życiu była literatura, interesowały go stosunki polityczne między Japonią i Rosją. W styczniu 1906 roku Piłsudski odwiedził pisarza w Tokio. Właśnie w tym czasie pisarz przejawiał duże zainteresowanie rosyjskimi rewolucjonistami. Ftabatei udzielił Piłsudskiemu wsparcia materialnego i duchowego, poznał go z wieloma osobami. Co wpłynęło na taką postawę? Jego bliski przyjaciel i dziennikarz, Yokoma Genosuke, wyjaśnia to tak:
„O ile dla Japonii konieczne jest zdobycie Mandżurii, to dla Rosji jest ważnym, by przy poparciu socjalistycznej partii rozszerzyć w kraju prawa obywatelskie”.

Piłsudski i Futabatei spotykali się niemal codziennie; w ciągu krótkiego czasu nastąpiło ich duchowe zbliżenie. Futabatei pisze o Piłsudskim: 
Rzeczywiście wśród moich znajomych jest taki człowiek. Przeżył katorgę na Syberii. Ma pewnie teraz niespełna 40 lat, ale doceniony jeszcze nie został. Pomoc Ajnom uważa za swój najważniejszy obowiązek, dlatego przyjechał do Tokio. Jednakże społeczeństwo japońskie przyjęło go tak chłodno, że zdawało się to go oburzać. O nim samym można powiedzieć, że jego kieszenie są często puste, jest skromnie ubrany, nie jest wybredny w jedzeniu, zadowala się byle kęsem. Ale nie przywiązuje do tego wagi. Za absolutnie konieczne uważa zaopiekowanie się biednym ludem - Ajnowie. Dla kogoś z boku może wydawać się to skrajną głupotą, ale jego naiwne i tym samy poważne zamiary wywołują współczucie”.

Niedługo potem Piłsudski zwrócił się do Futabatei z nieśmiałą prośbą o pomoc w sprzedaży 100-akrowej plantacji Russela na Hawajach w celu utworzenia Fundacji na Rzecz Rosyjskich Rewolucjonistów. Rosyjski rewolucjonista Mikołaj Russel (prawdziwe nazwisko - Sudziłowskij, 1850-1930) w 1887 roku wyemigrował do USA, później przyjął obywatelstwo hawajskie. W maju 1905 roku przyjechał do Japonii, aby propagować idee rewolucyjne wśród jeńców wojennych z okresu wojny rosyjsko-japońskiej. Futabatei wraz z Piłsudskim chętnie odwiedzali dyrektora wydawnictwa gazety Mainiti, Simada Saburo, wybitnego działacza w dziedzinie szerzenia oświaty wśród kobiet, Iwamoto Dzendzi, a także sławnych mężów stanu Okuma Sugenobu i Itagaki Tajsuke.  Tym ostatnim przedstawił  ich redaktor dwutomowego wydania Historii partii liberalnej - Wada Saburo. Tym niemniej spotkania nie przyniosły wiele korzyści. Zresztą sprzedaż plantacji Russela była tylko pretekstem do wizyt. Chodziło o wybadanie, czy rząd japoński wyda rosyjskich emigrantów rewolucyjnych rządowi Rosji. Później Simada wspomina:  Potem pan Hasegawa przyszedł do mnie w towarzystwie jakiegoś rosyjskiego emigranta (chodzi o Piłsudskiego) po radę, co można zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo tego ostatniego. Wyraziłem swoją opinię i zaznajomiłem ich z hrabią Okuma i innymi”. Właśnie to pytanie wzburzyło ludzi z grupy „Wola”. W szóstym numerze „Woli” zostało opublikowane oświadczenie W. Gorwitza „Od redakcji” o następującej treści:
Z licznych rozmów, jakie przeprowadzili członkowie naszej redakcji w Tokio i innych miastach Japonii z przedstawicielami japońskiej inteligencji, niektórymi deputatami i mężami stanu, wynika, że nie ma najmniejszej wątpliwości, iż Japonia nie tylko nie dopuściłaby do wydania emigrantów politycznych, ale wprowadziłaby wszelkie możliwe ograniczenia wobec rosyjskiego rządu”.

Rząd japoński był wobec Rosji bardzo czujny, choć rosyjscy rewolucjoniści, paradoksalnie, byli jego tajnymi sojusznikami. Oprócz tego, stosunek Rady Ministrów (z Sajondzi Kinmoti na czele) do działalności socjalistów był dość elastyczny. Na przykład w lutym 1906 roku Rada oficjalnie zatwierdziła utworzenie Japońskiej Partii Socjalistycznej. W takich właśnie warunkach politycznych istniała i działała grupa „Wola”.
Jednakże Futabatei stopniowo zaczął tracić zapał do ruchu rewolucyjnego. W tym samym1906 roku, w liście do starego znajomego, obojętność przechodzi w rozczarowanie: oni wszyscy (rosyjscy rewolucjoniści) chcą dokonać bohaterskiego czynu pustymi teoriami, działają tylko słowami. Byłem nimi rozczarowany: oni niczego nie potrafią robić”.

Ale jego kontakty z Piłsudskim nie urwały się. Pisarz widział w nim „wielkie dziecko” i bardzo go lubił. Gdy Piłsudski postanowił wrócić do Europy, „od razu przyszedł do Futabatei i, rzuciwszy się mu na szyję, niespodziewanie ten dorosły mężczyzna, ważący 80 kilogramów, zalał się łzami radości”.

Oprócz tego nie można zapomnieć o literackim przygotowaniu Piłsudskiego i chociażby dlatego obaj mieli ważkie powody, aby nie urywać znajomości. W tygodniku „Przyroda i ludzie Dalekiego Wschodu (Wschodni tydzień)”, wydawanym we Władywostoku od 29 stycznia do 30 lipca 1906 roku (według starego kalendarza), była opublikowana seria reportaży Piłsudskiego pod wspólnym tytułem  „Z Japonii”. W artykule, w 20-tym numerze czasopisma, autor pisze: „Maksym Gorki jest bardzo popularny wśród japońskich czytelników. Wielu czyta go po angielsku, ale niektóre opowiadania zostały przetłumaczone także na język japoński. Za najlepszego tłumacza Gorkiego, jak i innych rosyjskich pisarzy, należy uznać znawcę rosyjskiej literatury i języka, pana T. Hasegawa”.

Piłsudski pisywał później do Gorkiego i w swoich listach wspominał o Futabatei. Ci dwaj przyjaciele utworzyli Towarzystwo Polsko-Japońskie i postanowili, przede wszystkim zapoznać się z literaturą swoich krajów, co w przyszłości mogłoby się okazać przydatne w rozwoju stosunków miedzy Polską a Japonią. W bibliotece Uniwersytetu Waseda w Tokio przechowywane są 64 listy, które Futabatei otrzymał od Rosjan i Polaków, w tym 15 listów od Piłsudskiego, napisanych już po powrocie do Europy. Na ich podstawie wiadomo, iż powróciwszy do Krakowa, Piłsudski poprosił uznanych polskich pisarzy i krytyków: Sieroszewskiego, Wasilewskiego, Szymańskiego i innych o zebranie rosyjskich, niemieckich, francuskich i angielskich tłumaczeń ich utworów, które potem wysłał Futabatei. Piłsudski zamierzał założyć bibliotekę przy Towarzystwie Polsko-Japońskim w Tokio i zaznajomić w ten sposób Japonię z utworami polskich pisarzy. Trzy z nich Futabatei przetłumaczył z rosyjskiego na japoński: opowiadanie P. S. Poliwanowa Skonał, wiersz prozą A. Niemojewskiego Kocham oraz opowiadanie B. Prusa Michałko. Opowiadanie Skonał, przedstawia mroczny opis stanu duchowego petersburskiego więźnia, który cały oddał się walce rewolucyjnej, młodzieńca pragnącego sprawiedliwości.

Wiersz Kocham opiewa w duchu symbolistycznym życie wewnętrzne rewolucjonisty. W opowiadaniu Michałko zostało opisane życie ludzi z nizin społecznych - bezdomnych, głodnych, wzgardzonych. Ostatnie dwa utwory zostały przetłumaczone przez Futabatei na podstawie rosyjskich przekładów, dokonanych przez Marię Żarnowską, drugą żonę Piłsudskiego. Wszystkie wymienione wyżej utwory Futabatei opublikował w czasopiśmie aktywistki Ruchu Kobiet Fukudy Chideko Sekai fudzi („Kobiety świata”). Dzięki Piłsudskiemu Futabatei w lutym 1906 roku zbliżył się do Fukudy. Czasopismo to stało się wówczas czymś w rodzaju oficjalnego organu Towarzystwa Polsko-Japońskiego. Później, w nekrologu Futabatei, Fukuda pisała: Ze zrozumieniem odnosił się do problemów czasopisma i nieprzerwanie publikował w nim swoje tłumaczenia”.

Jednak pani Fukuda powinna dodać coś jeszcze. Pojawienie się w czasopiśmie skróconej formy tłumaczenia drugiej części opowiadania Skonał, niewykończonego wariantu tłumaczenia wiersza Kocham, a także urywka z opowiadania „Michałko” spowodowało, że literaturoznawcy ocenili te publikacje jako niewiele warte, których jakość zależy od fantazji tłumacza. Na dodatek, Ftabatei w 1907 roku wysłał Piłsudskiemu angielskie tłumaczenia utworów dwóch współczesnych japońskich pisarzy: opowiadanie Mori Ohay May chime („Tancerka”) i powieść Kinosita Naoe Riodzin no dzihaku („Wyznanie męża”). „Tancerkę” Piłsudski odrzucił jako utwór nieinteresujący, wręcz nudny, a „Wyznanie męża” przetłumaczył na język polski. Znajomość Futabatei z Kinositą, chrześcijańskim socjalistą i pisarzem, zaczęła się w lutym 1906 roku. Hasegawa w towarzystwie Piłsudskiego odwiedził wówczas Kinositę w wydawnictwie gazety Maniti, gdzie tamten pracował. Potem Futabatei i Kinosita jeszcze kilkakrotnie mijali się na pierwszym piętrze sklepu „Hakodate-ya” na Gindze (głównej ulicy Tokio), gdzie Piłsudski wynajmował pokój od końca stycznia do lipca 1906 roku. W sklepie „Hakodate-ya”, tzn. Dom handlowy „Hakodate”, sprzedawano przywożony z Hakodate na Hokkaido lód naturalny i mleko, a później lody i importowane wina. Sklep utrzymywał stosunki handlowe z rosyjskimi kupcami z Władywostoku. Właściciel sklepu, jako samuraj rządu Szoguna, brał udział w zaistniałym w Hakodate starciu z nowym rządem Meidzi. Po pewnym czasie sklep zamieniono w pierwszy w Japonii bar i stał się on jednym z zabytków w centrum Tokio. Tam zbierali się emigranci polityczni i byli wasale Szoguna.

Futabatei zawdzięczał Piłsudskiemu i jego żonie spełnienie swojego dawnego marzenia – petersburski miesięcznik literacko-narodnicki „Rosyjskie bogactwo” podjał decyzję o współpracy z nim. Oprócz tego, polskie tłumaczenia utworów Ftabateja dokonywane przez Piłsudskiego, zostały opublikowane w polskim czasopiśmie literackim „Sfinks”. Piłsudski, będąc w tym czasie w trudnej sytuacji materialnej, chciał zarabiać na tych pracach. Nasz badacz pisze do przyjaciela w liście z 24 października 1906 roku: Nie ukrywam, że chciałbym na tej pracy zarobić... Za tłumaczenie będę brał dla siebie cześć honorarium. Dobrze?

A Futabatei, otrzymawszy ten list, 18 grudnia tego roku pisał do współpracownika „Rosyjskiego bogactwa” N. F. Anienskiego tak:  Ale jeśli moje artykuły będą na nie zasługiwać [honorarium - przyp. tłum.], proszę wysłać je nie mnie, a Piłsudskiemu”.

Tu uwidocznia się kolejną cechę Japończyka. Jednak odpowiedź Anienskiego z 21 stycznia 1908 roku (według starego kalendarza) na pewno zasmuciłaby Piłsudskiego:
Przede wszystkim Pański język jest zdecydowanie bardziej poprawny, niż rosyjski Piłsudskiego i będzie nam łatwiej nanosić konieczne poprawki, jeśli tekst trafi do nas od razu, nie przechodząc po drodze przez inne ręce”. Jednakże, nie bacząc na uporczywe prośby Piłsudskiego i Anienskiego, Futabatei prawdopodobnie niczego nie wysłał ani do redakcji Rosyjskiego bogactwa, ani do redakcji Sfinksa.

W 1908 roku Hasegawa pojechał do Petersburga w roli korespondenta gazety „Asachi” i spotkał się tam z Marią, która gościła u swoich petersburskich krewnych. Ale nie udało mu się spotkać z Piłsudskim. 1 czerwca 1909 roku Piłsudski napisał do Futabatei list, który rozpoczyna się tak: Szanowny i drogi Hasegawa-san. Byłem bardzo zasmucony, gdy się dowiedziałem od żony o Pańskiej chorobie i o nagłym wyjeździe do ojczyzny. No i nie udało nam się zobaczyć tu, w Europie, czego szczerze pragnąłem”.

Ten list okazał się ostatnim: w tym czasie japoński pisarz już nie żył. Na pogrzebie Wielkiego Kniazia Włodzimierza (21 lutego 1909 roku) Futabatei mocno się przeziębił i nastąpił nawrót gruźlicy płuc. 10 maja 1909 roku w drodze do domu umarł na pokładzie parowca, gdy ten przechodził przez Zatokę Bengalską.

W 1910 roku w polskim czasopiśmie „Świat” pojawił się nekrolog, napisany przez Piłsudskiego, z którego cytat przytoczę w zakończeniu: Los... przerwał nie tylko pracę, ale i nić życia tego wspaniałego i wyjątkowego człowieka. A z jego śmiercią i nadzieje na znalezienie w krótkim czasie w Japonii pisarza, który potrafiłby władać językiem polskim, tłumaczyć bezpośrednio z polskiego na japoński, potrafiącego podtrzymać duchowe więzy miedzy dwoma rasowo i geograficznie dalekimi od siebie, ale i pod wieloma względami bliskimi narodami. Chasegawa, znając perfekcyjnie język rosyjski, mógłby bez większego trudu nauczyć się języka polskiego przynajmniej na tyle, żeby móc czytać dzieła naszych pisarzy w oryginale. Jeśli odwiedził już Petersburg, to jego przyjazd do Polski był tylko kwestią czasu. Znaleźć teraz kogoś innego do tej wspaniałej, tak miłej naszemu sercu, pracy będzie o wiele trudniej. I dlatego opłakujemy śmierć człowieka, który żywił serdeczną sympatię do naszego narodu i dążył do wyrażenia jej czynem”.

Składamy podziękowania wykładowcy Uniwersytetu Saitama Allie Wiktorownie Chamano.

Przeł. Agata Matulewicz