L.S.Twarkowski.

Benedykt Dybowski.
Słownik języka itelmeńskiego ze zbiorów profesora Benedykta Dybowskiego,

opracowany przez Ignacego Radlińskiego, tekst rosyjski Tjan  Zaocznej, redakcja Kazimiera Feleszko. Warszawa: „Energia”, 1998. (Wypowiedź historyka).

Studiowanie języka niewielkich narodów Dalekiego Wschodu Rosji w czasie, kiedy grozi im wyginięcie, związane z sytuacją kryzysową  gospodarki rosyjskiej, ma bezsprzecznie wielką wartość. Praca Benedykta Dybowskiego wzbudza nie tylko ogromne zainteresowanie i zachwyt, ale jest ona unikalna, po pierwsze dlatego, że wykonał ją uczony z dalekiej Polski; po drugie dlatego, że Benedykt Dybowski nigdy profesjonalnie nie zajmował się lingwistyką i przy tworzeniu słowników języka ajnoskiego i kamczackiego kierował się własną maksymą, dotyczącą badań antropologicznych: „ ...Badania antropologiczne powinny definitywnie udowodnić ludzkości, że  wszyscy jesteśmy braćmi, że wszystkie rasy zdolne są do postępu, rozwoju kultury i cywilizacji. Praca antropologów powinna być ukierunkowana na wykorzenienie rasowych, plemiennych i narodowych przesądów. Powinien być jeden międzynarodowy język, jedna religia, jedna moralność i etyka. Obowiązek człowieka wobec bliźniego - kochać go jak siebie samego, obowiązek człowieka wobec nauki - szanować ją i w oparciu o nią budować swój pogląd na świat, obowiązek wobec historii, tradycji oraz wszelkiego rodzaju legend - zrozumieć je i wybierać z nich tylko to, co zgodne jest z prawdą historyczną... [1]. Oczywiście, nie można zgodzić się z tym, iż konieczny jest  jeden międzynarodowy język i jedna religia, ale myśl Dybowskiego, która dotarła do nas z ubiegłego stulecia jest bardzo aktualna i skierowana przeciwko tym, którzy i dziś kultywują mit  rasowego pochodzenia i rasowej, niepełnej wartości poszczególnych narodów. Być może nawet radykalne poglądy polskiego uczonego , lekarza i przyrodnika końca XIX wieku, nie straciły w naszych czasach swojej aktualności , a życie i działalność Benedykta Dybowskiego to nieustanne kierowanie się własnymi zasadami bezinteresownego służenia ludzkości i jej nauce.

Benedykt Dybowski to człowiek o niezwykłym życiorysie. Urodził się 30 kwietnia 1833 roku w rodzinie szlacheckiej w Adamczynie w Guberni Mińskiej w rodzinnym majątku ziemskim matki Salomei Pszyszeckiej. Po ukończeniu gimnazjum zdobył wyższe wykształcenie na Dorpackim Uniwersytecie (ówczesnym mieście  Tartu w Estonii). Naukę kontynuował we Wrocławiu, a następnie w Berlinie, w 1860 roku otrzymał dyplom lekarza medycyny. Tak jak i wielu jego polskich rówieśników szlacheckiego pochodzenia brał udział w walkach o niepodległość Polski. Jednak mimo działalności rewolucyjnej, nie porzucił medycyny, którą tak lubił i w 1862 roku na Dorpackim Uniwersytecie otrzymał dyplom lekarza medycyny i chirurgii. W 1863 roku brał udział w powstaniu styczniowym i wchodził w skład rządu powstańczego. Po stłumieniu powstania przez carskie wojska został pozbawiony praw obywatelskich i zesłany na 12 lat ciężkich robót, jego rodzinna posiadłość została skonfiskowana przez państwo. Latem 1865 roku Dybowski znalazł się na Syberii niedaleko Czyty, gdzie kontynuował swoje prace naukowe i bezpłatnie leczył chorych. Dzięki protekcji Polaków, którzy zajmowali ważne stanowiska państwowe we wschodniej Syberii, Dybowskiemu udało się otrzymać pozwolenie na przeniesienie do miejscowości Darasunia -  uzdrowiska niedaleko Tury. Tutaj bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony Akademii Nauk w Petersburgu, Dybowski prowadził badania fauny jeziora Bajkał i osiągnął znaczne rezultaty naukowe. Badania Dybowskiego pozyskały mu autorytet w międzynarodowych instytucjach naukowych i pod ich wpływem w 1877 roku zwrócono Dybowskiemu wszystkie jego tytuły. Jesienią razem ze swoim kolegą Godlewskim, także amnestjonowanym, wrócił do Warszawy.

Wydawałoby się, że Dybowski, który doświadczył wszystkich „uroków” sybirskiego nieładu, roztopów, błota, ordynarnych charakterów, będzie wolał wspaniałą karierę naukową w charakterze dożywotniego stróża w muzeum zoologicznym, jednak zupełnie inny jest ten prawdziwy „rycerz nauki”. Znowu  zdecydował się pojechać na wschodnią Syberię i kontynuować tam badania. Aby zrealizować swój cel Benedykt Iwanowicz zdecydował się zostać państwowym lekarzem w Pietropawłowsku na Kamczatce. Już w 1878 roku wybrał się na wschód w towarzystwie młodego myśliwego Jana Kalinowskiego, który był jego pomocnikiem, a ostatecznie został farmerem w dalekim Peru. Podróż na wschód trwała sześć miesięcy. Przez ten czas Dybowskiemu udało się przebywać na Sachalinie i przeprowadzić szereg badań. Tam zebrał obszerny materiał antropologiczny, dotyczący budowy fizycznej Ajnów, i zapoznał się z  ajnoskim językiem, co w rezultacie pozwoliło mu utworzyć słownik języka tego narodu. W czerwcu 1878 roku Dybowski przybył na Kamczatkę, gdzie przepracował okres pięciu lat, pełniąc obowiązki jedynego lekarza na półwyspie, który do pomocy miał tylko kilku felczerów. Potrafił zorganizować na Kamczatce nie tylko pomoc medyczną, ale także opiekę nad trędowatymi. Co roku odbywał lekarskie i naukowe podróże po całym półwyspie, wykorzystując do tego celu psie zaprzęgi i konie. Wiele razy Benedykt Iwanowicz bywał na Wyspach Komandorskich. Osiągał on nie tylko sukcesy w swoich pracach naukowych, nie tylko przyczynił się do opisania fauny Kamczatki, co było samo w sobie bardzo ważne, nie tylko leczył  bezpłatnie mieszkańców półwyspu, ale także potrafił zebrać olbrzymi materiał lingwistyczny do słownika języków miejscowych i narzeczy Kamcztki. Za tą pracę rosyjski rząd nagrodził go orderem świętego Stanisława i nadał mu tytuł doradcy.

W 1883 roku, kiedy zakończyła się sybirska i dalekowschodnia Odyseja Benedykta Dybowskiego, skończył on 50 lat. Przed sobą miał jeszcze 44 lata życia, wypełnione ogromną twórczością naukową. Lista jego dzieł sporządzona przez I.Grochmalskiego zawiera 175 prac i 11 w pełni ukończonych rękopisów. Jego zainteresowania wychodziły dalece poza ramy zajęć naukowych. Należy zauważyć, że napisał on cały szereg zarysów historycznych, jednak tylko niektóre zostały opublikowane.

Należy także zauważyć, że Benedykt Iwanowicz Dybowski nie na darmo walczył o niepodległość Polski, został on jej zasłużonym obywatelem, honorowym profesorem Lwowskiego Uniwersytetu, a także kawalerem orderu  „ Odrodzonej Polski”. Jednak nazwisko Dybowskiego jest ściśle związane z Rosją. Był on honorowym członkiem Petersburskiej Akademii Nauk, a jego imieniem zostało nazwane jedno ze wzniesień na wyspach Komandorskich.

Jeśli już mówić o znaczeniu słownika języka itelmeńskiego, to nie można go przeceniać. Pojawienie się tego słownika ma duże znaczenie dla umocnienia przyjacielskich i sąsiedzkich stosunków między narodami rosyjskimi i narodem polskim. O głębszej naukowej przenikliwości i wysokim obliczu moralnym mówią słowa z jeszcze niepublikowanego rękopisu Dybowskiego, poświęconego Kamczadałom: „Wśród plemion, z którymi się spotykałem, jednym z najbardziej sympatycznych było plemię,  zamieszkujące Kamczatkę, przez etnografów nazywane Kamczadałami. Plemię to wzbudza sympatię, dzięki swoim wartościom moralnym,  takim jak czułość, miłość rodzinna, silne przywiązanie do miejsca urodzenia, żądza wiedzy i bezinteresowna gościnność”. I dalej: „Naród zwany „dzikim”, jeszcze do niedawna pogański , jednak o wyższej moralności niż u wielu narodów chrześcijańskich.” Takie słowa mógł napisać tylko człowiek, którego wartości moralne i naukowa erudycja są ze sobą w pełnej harmonii. Szkoda, że twórcy tego wydania nie zawarli w nim słownika Ajnów. Bardzo dobrze, że w ulepszeniu słownika i zaopatrzeniu go  w przekład rosyjski brała udział przedstawicielka itelmeńskiego plemienia Tjan Zaoczna, również osoba o niezwykłym życiorysie. Brała ona udział w Samizdacie w latach zastoju i w 1980 roku była zmuszona opuścić Rosję. Dopiero po dziesięciu latach  w 1990 roku  mogła wrócić do ojczyzny , zobaczyć mamę, rodzinę,  a w 1993 roku wziąć udział w przygotowaniu „Słownika itelmenów” i w przetłumaczeniu go na język rosyjski.

O znaczeniu słownika świadczy niejednokrotne zwrócenie się Bronisława Piłsudskiego – innego polskiego badacza, rewolucjonisty, uczestnika   spisku i zamachu na Aleksandra III w grupie Piotra Szewyriowa i Aleksandra Uljanowa, którym karę śmierci zamieniono na 15 lat katorgi na Sachalinie – do innego rewolucjonisty – narodnika Lwa Szternberga z prośbą o pomoc w zdobyciu słownika Radlińskiego[2].  Piłsudski i Szternberg , jak wiadomo, zostali wybitnymi badaczami narodów Dalekiego Wschodu, którzy wnieśli ogromny wkład w rozwój rosyjskiej i światowej nauki etnograficznej . W końcu Bronisław Piłsudski otrzymał słownik,  przy tym od samego Benedykta Dybowskiego, o czym z radością poinformował Lwa Szternberga[3].

W ten sposób wydanie we współczesnej redakcji słownika Benedykta Dybowskiego jest ważnym wydarzeniem  naukowego i kulturalnego życia Rosji i Polski. Naukowa pałeczka sztafety zapoczątkowanej w 70-80-tych latach XIX wieku została przekazana. Jest ona kontynuowana i obiecuje nam wiele znakomitych poszukiwań i odkryć.

Przypisy

[1]. Dybowski B. Słownik języka itelmeńskiego. Warszawa: „Energia”, 1998.
[2]. Piłsudski B.O. „ Drogi Lwie Jakowlewiczu... „Południowy Sachalinsk, 1996, s.193.
[3]. Tamże, s.212.
 

_________________________
Twarkowski Lew Sawieljewicz, profesor katedry historii Sachalińskiego państwowego uniwersytetu.
 

Tłumaczenie:  Agata Pilorz